Nie jesteś zalogowany na forum.
Strony: 1


Krzyż w Kielnie ...
Ten tekst napisał ksiądz luterański, a polecił mi go ksiądz katolicki, a ja - pastor adwentystyczny - udostępniam go dalej. Taka ekumenia - pastor Andrzej Siciński http://www.znakiczasu.pl/
Krzyż - Od kilku dni słucham, czytam i patrzę na aferę w Kielnie , burzę medialną, wzajemne oskarżenia – i myślę, że krzyż znowu stał się tym, czym był od początku: znakiem sprzeciwu. Tyle że tym razem nie sprzeciwia się światu, ale stał się pretekstem, by świat sprzeciwił się sobie samemu.
Piszę to jako chrześcijanin i ksiądz ewangelicki (luterański), z tradycji, która krzyż traktuje z największą powagą, ale i z największą ostrożnością. Bo krzyż nie jest dekoracją. Nie jest talizmanem, pieczęcią „naszości” ani narzędziem wychowawczym. Krzyż jest zgorszeniem – pisze apostoł Paweł – i jeśli przestaje gorszyć, to znaczy, że został oswojony albo użyty nie po Bożemu.
W Kielnie spór dotyczy ściany i gwoździa, a naprawdę dotyka sumień. Jedni mówią: „Zabrano krzyż, zabrano Boga, zabrano Polskę”. Drudzy: „Szkoła ma być neutralna światopoglądowo i wolna od symboli religijnych”. Obie strony krzyczą i obie są przekonane o swojej racji. A krzyż – paradoksalnie – milczy.
Z perspektywy luterańskiej warto powiedzieć jasno: wiara rodzi się ze słuchania, a nie z patrzenia. Wiara nie rodzi się z obecności symbolu, ale z głoszenia Słowa Bożego. Krzyż na ścianie nie zbawia, nie nawraca, nie wychowuje. Może przypominać – owszem. Może budzić pytania, ale może też ranić, jeśli ktoś czuje, że jego sumienie zostało zignorowane.
Szkoła publiczna jest miejscem szczególnym. To nie kościół i nie antykościół. To przestrzeń wspólna: dla wierzących różnych wyznań, dla niewierzących i dla poszukujących. Jeśli krzyż wisi tam bez rozmowy, bez zgody, bez wrażliwości, to staje się nie świadectwem, ale narzędziem presji. A wiara pod presją karleje.
Nie znaczy to jednak, że zdjęcie krzyża rozwiązuje problem. Mechaniczne usuwanie symboli nie leczy ran, ale często je pogłębia. Jeśli ktoś czuje się z tym krzyżem związany, to jego nagłe zniknięcie bywa doświadczeniem upokorzenia. Znowu – sumienie zostaje potraktowane instrumentalnie.
Dlatego w całej tej historii najbardziej boli mnie nie to, że krzyż zawisł albo że został zdjęty, ale to, że zabrakło rozmowy. Że zamiast zapytać: „Co ten krzyż dla Ciebie znaczy?” – zapytaliśmy: „Kto ma władzę?”. A to pytanie nigdy nie było pytaniem Ewangelii.
Krzyż Chrystusa nie potrzebuje obrony krzykiem ani ustaw. Broni się sam – przez miłość, która nie dominuje i przez prawdę, która nie upokarza. Jeśli krzyż ma być obecny w szkole, to nie jako znak większości, ale jako zaproszenie do rozmowy o sensie cierpienia, odpowiedzialności, ofiary. A jeśli ma go nie być, to nie z lęku przed wiarą, ale z szacunku dla różnorodności sumień i poglądów.
Jezus nie wieszał krzyży na murach. Sam na nim zawisł. I to jest różnica zasadnicza. Kościół, który o tym zapomina, szybko zamienia znak zbawienia w element wojny kulturowej. A szkoła, która nie potrafi o tym rozmawiać, uczy dzieci jednego: że konflikty rozstrzyga się siłą, a nie dialogiem.
Może więc afera w Kielnie jest dla nas wszystkich pytaniem nie o to, gdzie ma wisieć krzyż, ale gdzie jest nasze serce. Czy potrafimy unieść ciężar wolności drugiego człowieka? Bo krzyż, który nie uczy wolności sumienia, przestaje być krzyżem Chrystusa, a staje się tylko kawałkiem drewna i gadżetem na ścianie.
pastor Eneasz Kowalski
ps :
Sprawa Krzyża w Kielnie ... Tu nie chodzi o wiarę lub kościół - to tylko polityka - Tomasz Terlikowski ...
https://gazetawroclawska.pl/katolicki-p … 2-28623033
Offline


W najstarszych przekładach pisze że Pan Jezus był zawieszony na drzewie, na palu (stauros).
Wyświęcanie przedmiotu zbrodni to nieporozumienie. Miejscem na tego typu symbole są kościoły itp. a nie szkoły, czy urzędy.
Offline


A co to ma za znaczenie krzyż czy pał ważne że Jezus umarł poza tym wiadomo że krzyżowano ludzi w czasach Jezusa ...
Offline


A co to ma za znaczenie krzyż czy pał ważne że Jezus umarł poza tym wiadomo że krzyżowano ludzi w czasach Jezusa ...
Może to był przedmiot przypominający literę T, na takich też zabijano.
Offline
Strony: 1